O mnie

Cześć, jestem Ola. Zarządzanie zmianą i aspekt ludzki w tym kontekście zawsze były bliskie moich zainteresowań.

Od 2007 roku pracuję w różnego rodzaju firmach informatycznych, od dużej ogólnoświatowej korporacji amerykańskiej, poprzez polskiego producenta rozwiązań klasy ERP, do mniejszego, aczkolwiek prężnie rozwijającego się producenta systemów wspierających automatyzację procesów biznesowych, czyli tzw. ogarnianie się firm, by prosperowały jeszcze lepiej i w pełni wykorzystywały swój potencjał. W tej ostatniej firmie byłam pierwszą kobietą i przecierałam ścieżkę dla obecnie większego już grona. Zawodowo przeszłam drogę od analityka danych biznesowych, wdrożeniowca, konsultanta, Project Managera, kierownika działu do dyrektora dwóch działów. Obecnie zarządzam około 25 osobami, ambitnymi i głównie męskimi, z którymi współpracuję przede wszystkim na zasadach partnerskich. Doświadczenie zawodowe nauczyło mnie myślenia procesowego i systemowego podejścia do rozwiązań.

Generalnie nie lubię się nudzić, nie lubię stać w miejscu, lubię się uczyć i rozwijać. W tak zwanym między czasie zrobiłam m. in. kurs na samodzielną księgową (bardzo mnie kręciły dysputy o zawiłościach różnych księgowań i przeksięgowań zwłaszcza, że było to równolegle do wdrażania ERPa w firmie produkcyjnej / farmaceutycznej), certyfikację Project Managera PRINCE2 Foundation i Practitioner, AgilePM Foundation, studia MBA, gdzie temat pracy dyplomowej brzmiał „Overcoming resistance during organizational change”.

Obecnie uczestniczę w serii szkoleń Master Kamili Rowińskiej. Praktycznie co tydzień uczestniczę w jakimś webinarze online. Jestem miłośnikiem wyszukiwania inspirujących filmów na YouTubie. W aucie słucham podcastów. Czytam średnio jedną książkę na miesiąc. Może to dla niektórych mało, ale dla mnie to minimum 12 rocznie.

Jestem tzw. Paper Freak-iem i czytam w papierze. Generalnie sklepy papiernicze i księgarnie to dla mnie zgubne miejsca, uwielbiam różnego rodzaju ładne przedmioty z papieru. Raz do roku uczestniczę w konferencji coachingowej Profectus. Dodatkowo zmagam się z tematem wystąpień publicznych, gdyż co roku prowadzę wykład na konferencji dla Klientów i Partnerów, i jest to zdecydowanie poza obszarem mojej strefy komfortu. Może w tym roku będzie mniej stresu.

Wracając do zagadnienia wdrażania zmiany w organizacjach, podczas projektów informatycznych spotykam się namacalnie z tym tematem. Na własnej skórze także doświadczyłam reorganizacji firmy. Wdrażanie narzędzia informatycznego, to dziś już nie tylko IT ale także dużo psychologii i socjologii, podejścia do ludzi, aby zmiana została przyjęta. Co strasznie mnie interesuje. Cztery lata temu pojawił się temat coachingu, jako formy pomocy drugiej osobie, aby mogła odnaleźć się w świecie, żyć w zgodzie ze sobą, żyć swoim życiem, zrozumieć siebie i innych, poznać mechanizmy które nami kierują, które nas wspomagają, a które nie. Sama także przeszłam proces coachingowy, który dał mi przede wszystkim siłę.

„Szorstki”, męski świat IT, negocjacje biznesowe uwielbiam. Dają mi mega Powera. Świat analityczny dostarcza gimnastyki umysłowej i pozwala docierać do miejsc, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Ale od jakiegoś czasu poszukiwałam czegoś bardziej miękkiego, delikatnego, stąd coaching w moim życiu, jako uzupełnienie całości.

Dodatkowo jestem tak zwanym Petrol Head-em. Uwielbiam prowadzić auto, wyjeżdżać w odległe trasy, do tego stopnia, że często odrzucam podróż samolotem. Wolę nawet jechać przez dwa dni autem. Generalnie bardzo lubię podróżować do ciekawych miejsc, w którym szukam natury i pięknych widoków, budynków. Obcowanie z naturą daje mi ukojenie, stąd mieszkanie na parterze, aby mieć ogródek, moje zacisze na co dzień. A wielkim marzeniem jest posiadanie domu z wielkim ogrodem i widokiem na góry. Generalnie kanały typu HGTV czy Domo+ mogą lecieć u mnie na przemian z TopGear. Uwielbiam urządzać wnętrza, oglądać meble, zastanawiać się co do czego pasuje i szukać upragnionej komody.

Lubię także aktywność fizyczną na świeżym powietrzu, dlatego przynajmniej raz do roku jeżdżę na tydzień na narty w Alpy, zwłaszcza francuskie – polecam! Biegam na terenie Wieliczki, ale też chodzę na różnego rodzaju fitnessy czy basen. W ramach wychodzenia ze strefy komfortu próbowałam kite surfingu. I… nie spodobało mi się! Decyzja o porzuceniu czegoś była dla mnie także wyzwaniem, ale zdałam ten egzamin sama przed sobą. Zazwyczaj spędzam bardzo dużo czasu z ludźmi: klientami, pracownikami, rodziną czy znajomymi. Ale cenię sobie także bycie sama ze sobą, chwile kompletnej ciszy kiedy nawet radio nie musi grać. Wystarczy śpiew ptaków.

A od bardzo niedawna, sierpnia 2020, sprawdzam się w nowej roli życiowej – żony. Wierzę w to, że nawet takie przeszkody jak pandemia, nie mogą stanąć na drodze do realizacji marzeń.

Masz pytania? Napisz: